Opieka naprzemienna nie oznacza automatycznie braku alimentów. O obowiązku i wysokości świadczeń wciąż decydują potrzeby dziecka oraz możliwości finansowe każdego z rodziców. W praktyce raz będzie to model „bez alimentów”, raz symboliczne kwoty z obu stron, a czasem pełne alimenty od jednego z rodziców.
W polskim prawie rodzinnym nie ma ustawowej definicji opieki naprzemiennej, ale pojęcie to wypracowały doktryna, orzecznictwo i praktyka sądowa. Przyjmuje się, że jest to taki sposób wykonywania władzy rodzicielskiej, w którym dziecko przebywa naprzemiennie u każdego z rodziców w zbliżonych okresach (np. tydzień na tydzień, system 2–2–3), a oboje rodzice zachowują pełnię władzy rodzicielskiej.
Podstawę prawną do orzeczenia takiego modelu stanowią przede wszystkim art. 58 § 1 i § 1a Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (KRiO) – gdy sąd orzeka rozwód – oraz art. 107 KRiO, gdy rozstrzyga tylko o władzy rodzicielskiej i kontaktach (np. po rozstaniu rodziców niebędących małżeństwem). Sąd może pozostawić władzę rodzicielską obojgu rodzicom i zastosować opiekę naprzemienną, jeśli rodzice przedstawią zgodne porozumienie rodzicielskie oraz istnieje realna zdolność do współdziałania w sprawach dziecka.
Zasadą jest, że rodzice są zobowiązani do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, dopóki nie jest ono w stanie utrzymać się samodzielnie (art. 133 § 1 KRiO). Zakres obowiązku alimentacyjnego wyznaczają z jednej strony usprawiedliwione potrzeby dziecka, a z drugiej zarobkowe i majątkowe możliwości rodziców (art. 135 § 1 KRiO).
Ważne jest to, że świadczenie alimentacyjne może przyjmować zarówno postać świadczeń pieniężnych, jak i osobistych starań o utrzymanie i wychowanie dziecka (art. 135 § 2 KRiO). W modelu opieki naprzemiennej udział każdego z rodziców w codziennej pieczy jest co do zasady większy niż wówczas, gdy dziecko pozostaje na stałe u jednego rodzica, co wpływa na rozkład obowiązków alimentacyjnych, ale ich nie znosi.
Nie. Sam fakt wprowadzenia opieki naprzemiennej nie znosi z mocy prawa obowiązku alimentacyjnego. W orzecznictwie podkreśla się, że każdy przypadek wymaga indywidualnej oceny z uwzględnieniem realnego podziału opieki, sytuacji finansowej rodziców oraz rzeczywistych kosztów utrzymania dziecka (por. np. wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie z dnia 26 października 2017 r., sygn. akt VI RCa 122/17).
Nawet przy modelu 50/50 może istnieć potrzeba zasądzenia alimentów od jednego z rodziców – zwłaszcza wtedy, gdy różnice w dochodach są znaczące lub gdy to jedno z rodziców ponosi ponadproporcjonalnie wysokie wydatki na dziecko. Przykładowo, sąd może uznać, że dobro dziecka wymaga utrzymania zbliżonego poziomu życia w obu domach, co uzasadnia świadczenia alimentacyjne od lepiej sytuowanego rodzica, mimo wyrównanego czasu opieki.
W praktyce sądy rezygnują z zasądzania alimentów najczęściej wtedy, gdy opieka naprzemienna jest faktycznie symetryczna, a sytuacja ekonomiczna rodziców zbliżona. W takim wypadku przyjmuje się, że każdy z rodziców bezpośrednio pokrywa koszty utrzymania dziecka w okresach, kiedy dziecko u niego przebywa, np. wyżywienie, odzież, zajęcia dodatkowe, koszty mieszkania.
Przy naprzemiennej pieczy i równym statusie materialnym rodziców zasądzenie alimentów od jednego z nich mogłoby prowadzić do nieuzasadnionego uprzywilejowania drugiego i naruszenia zasady równorzędności rodziców. Sąd może wówczas ograniczyć się do opisania w wyroku ustaleń co do sposobu podziału wydatków (np. wskazania, że każdy z rodziców pokrywa określone kategorie kosztów po połowie), choć najczęściej pozostawia tę kwestię porozumieniu stron.
Najczęściej alimenty pojawiają się mimo opieki naprzemiennej, gdy występują istotne różnice w dochodach rodziców. Jeżeli jedno z rodziców uzyskuje znacznie wyższe dochody, sąd – kierując się art. 135 § 1 KRiO – może uznać, że musi ono w większym stopniu partycypować w kosztach utrzymania dziecka, tak aby zapewnić zbliżony standard życia u obojga rodziców.
Drugą typową sytuacją jest zwiększone zapotrzebowanie dziecka na środki finansowe, np. z uwagi na chorobę przewlekłą, niepełnosprawność, konieczność terapii czy intensywne zajęcia sportowe lub artystyczne. Zdarzają się także sytuacje, w których formalnie wprowadzono opiekę naprzemienną, lecz w praktyce dziecko przebywa więcej u jednego z rodziców, co również skłania sąd do zasądzenia alimentów na jego rzecz.
Wprowadzenie opieki naprzemiennej jest ściśle powiązane z porozumieniem rodzicielskim, w którym rodzice określają sposób wykonywania władzy rodzicielskiej, kontakty z dzieckiem oraz zasady ponoszenia kosztów jego utrzymania. W art. 58 § 1a KRiO oraz art. 107 § 2 KRiO ustawodawca wyraźnie podkreślił znaczenie takiego porozumienia oraz zdolności rodziców do współdziałania.
Rodzice mogą w porozumieniu szczegółowo uregulować, które wydatki każdy z nich bierze na siebie, w jakich proporcjach finansują np. szkołę, przedszkole, zajęcia dodatkowe czy wakacje. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby uzgodnili, że nie będą wnosić względem siebie o alimenty, a koszty będą dzielone w określony sposób, o ile nie narusza to interesu dziecka.
W praktyce przy opiece naprzemiennej funkcjonuje kilka typowych modeli rozliczania wydatków. Pierwszy to model, zgodnie z którym „każdy utrzymuje u siebie”. Rodzice nie płacą więc sobie alimentów, a jedynie dzielą się większymi kosztami (np. płatnościami szkolnymi) po połowie lub w innych ustalonych proporcjach.
Drugi model to alimenty w niewielkiej wysokości od lepiej zarabiającego rodzica, które „wyrównują” dysproporcję dochodów i mają zapewnić dziecku podobny poziom życia w obu domach.
Trzeci model polega na zasądzeniu alimentów, zbliżonych do tych, jakie występują przy pieczy sprawowanej głównie przez jednego z rodziców. Ma to miejsce w sytuacjach, gdy opieka naprzemienna ma charakter raczej formalny niż realny albo gdy dysproporcja dochodów jest bardzo duża. Sąd każdorazowo bada, jak w rzeczywistości wygląda opieka nad dzieckiem, a nie tylko to, jak został nazwany model wykonywania władzy rodzicielskiej.
Wprowadzenie opieki naprzemiennej po raz pierwszy albo zmiana jej intensywności może stanowić „zmianę stosunków” w rozumieniu art. 138 KRiO i uzasadniać powództwo o obniżenie, podwyższenie albo uchylenie alimentów. Jeżeli rodzic, który dotychczas płacił alimenty, zaczyna sprawować rzeczywistą opiekę nad dzieckiem przez porównywalną część czasu, może domagać się odpowiedniej modyfikacji dotychczasowego orzeczenia.
Sądy wielokrotnie wskazywały, że model opieki naprzemiennej może uzasadniać nawet całkowite uchylenie obowiązku alimentacyjnego, jeśli oboje rodzice w podobnym stopniu partycypują w kosztach utrzymania dziecka i mają zbliżone możliwości finansowe. Z drugiej strony sama zmiana nazwy modelu opieki, bez realnej zmiany sposobu sprawowania pieczy, nie musi prowadzić do zmian dotyczących alimentów.
Nadrzędnym kryterium przy ustalaniu zarówno modelu opieki, jak i alimentów, pozostaje dobro dziecka, co zostało wyrażone m.in. w art. 56 § 2, art. 58 § 1 i 1a oraz art. 95 § 3 KRiO. Oznacza to konieczność zapewnienia dziecku stabilności, poczucia bezpieczeństwa, prawidłowego rozwoju emocjonalnego oraz zaspokojenia jego uzasadnionych potrzeb materialnych i niematerialnych.
Z tego powodu sąd każdorazowo bada, czy opieka naprzemienna w ogóle jest w konkretnym przypadku rozwiązaniem korzystnym oraz czy przyjęty model ponoszenia kosztów nie prowadzi do pokrzywdzenia dziecka. Nawet daleko idące porozumienie rodziców w zakresie „braku alimentów” nie zostanie zaakceptowane, jeżeli w praktyce skutkowałoby obniżeniem standardu życia dziecka lub przeniesieniem na nie ciężaru konfliktu ekonomicznego między rodzicami.
Opieka naprzemienna jest coraz częściej stosowanym przez polskie sądy sposobem wykonywania władzy rodzicielskiej, ale nie stanowi automatycznego „wyłączenia” obowiązku alimentacyjnego. O tym, czy i w jakiej wysokości alimenty zostaną zasądzone, decyduje połączenie trzech elementów: realnego czasu, jaki każdy z rodziców poświęca dziecku, ich sytuacji zarobkowej i majątkowej oraz faktycznych kosztów utrzymania dziecka.